/

Twórcze łapki – zdolne babki

Ileż to razy na warsztatach, studiach, w szkole, w pracy słyszeliśmy: „Nie, nie wytnę, bo ja mam dwie lewe ręce” albo: „Ja nawet kreski od linijki prosto nie rysuję”. Uczestniczki zajęć artystycznych w Fundacji Między Słowami zawstydziłyby niejedną osobę, która tak mówi.

Wielkanocne zające, kompozycje z puzzli czy serwetkowe szaleństwa dekupażu… „Nie, bo nie umiem albo nie mam czasu, mam dwie lewe ręce”. Łatwiej, szybciej kupić sztampowe badziewie czy wydać majątek na twórczość świnki Pigcasso. I pewnie jest to jakieś rozwiązanie. Pani Krysia, pani Marylka, pani Grażynka lub pani Maria przeczą jednak takiemu podchodzeniu do sprawy.

Tydzień w tydzień zakasane rękawy, papiery, kleje na gorąco, gąbeczki, farby i tona rzeczy, którym poprzez recykling można nadać nowy blask. Dać drugą szansę zapomnianym przedmiotom, materiałom. Opowieść ta nie byłaby jednak tak nadzwyczajna, gdyby nie fakt, iż do tego artystycznego zamieszania siadają panie po udarze mózgu. Każda z uczestniczek ma swoją historię, swoje problemy, swoją afazję, swoją niesprawną rękę i swoje zmartwienia. Razem tworzą jednak zespół. Drużynę, która cieszy się radością tworzenia.

Jeśli nie umiesz wyciąć, to poproś koleżankę obok. Trudno coś przytrzymać? Zawsze można to jakoś przyczepić, przyszyć albo także poprosić o przytrzymanie. Tu ktoś podsunie farbę, a tu dobierze kokardkę, a ktoś jeszcze ją zawiąże… Inna pani poda klej na gorąco, a ktoś inny przytnie ogonek i cyk, myk. Zając wielkanocny cieszy oko.

Zespołowo, z uśmiechem, życzliwością i sposobem. Po co malować puzzle na zielono, skoro można poszukać tylko zielonych? Trudno coś sobie zaplanować? Nie ma kłopotu! Abstrakcja nadal w modzie! A może zrobić to za ciebie? O nie! Wykluczone! Ile umiem, zrobię sama. Nie będę umiała, to mi pomożesz.

Efekty współpracy, wymiany materiałami, pomysłami, planami działania nie tylko cieszą oko, ale także radują dusze. Tu nie ma rywalizacji, tu jest współpraca. Każdy ma coś i jedziemy na tym samym wózku. Radosny twórczy zamęt, śmiechy i zabawne żarty sytuacyjne to też element tych zajęć. A frekwencja? Czy mróz, czy wiatr, malutką salę wypełnia niesamowita energia. Siła kobiet, które mają chęć wyrażania siebie poprzez sztukę i to nawet wówczas, gdy robią to tylko za pomocą jednej łapki.

Magdalena Kokot
Neurologopeda, psycholog, tyflopedagog, absolwentka Logopedii ze specjalnością neurologopedia na Uniwersytecie Gdańskim, psychologię ukończyła na Uniwersytecie SWPS. Od 2012 roku neurologopeda w Szpitalu św. Wincentego a Paulo części Szpitali Pomorskich w Gdyni.