/

Korekcyjna dla terapeutów, czyli po drugiej stronie afazji – Część 1.

Uszkodzenia neurologiczne to nie tylko udary mózgu, to też cisi mordercy – tętniaki mózgu. Niestety następstwa jednego i drugiego rodzaju uszkodzeń struktur mózgowych mogą prowadzić do zaburzeń w poruszaniu się, nieprawidłowego działania funkcji poznawczych oraz do zaburzeń tego, co najważniejsze – komunikacji językowej, w tym afazji. Choroba nie wybiera, bywa, że tak rozległych problemów może doświadczyć jedna rodzina. I tak oto afazja w zdwojonej reprezentacji zasiada do wspólnego stołu, chociaż dzieli ich różnica pokoleń, różnica wiedzy terapeutycznej.

Jedna nazwa, wiele twarzy

Bohaterami tej opowieści są teść i zięć, a łącznikiem między nimi jedna dzielna kobieta – żona i córka. Najpierw zachorował Patryk. Młody, sprawny mąż i nagle cyk – pęka tętniak zlokalizowany w mózgu. Chwila zmienia wszystko. Trudności w poruszaniu się i ogromna afazja. Pytania, co dalej? Na szczęście dzięki mobilizacji rodziny, rehabilitacji i determinacji wszystko się jakoś ułożyło, a Patryk mówi i ma pracę. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo. Po przeszło pięciu latach, trach – udar i u Pana Edwarda pojawia się afazja, mężczyzna zaczyna bardzo źle mówić. Jak sam twierdzi „byliśmy zupełnie inaczej. Patryk nic, dopiero potem powoli. A ja dużo, pewnie, szybko, ale zero słów, takie bla, bla, bla, bla”.

Mądrość z doświadczenia

„I ja wiedziałem, jakie błędy my zrobili z Patrykiem przez tą moją sytuację.” – to są słowa Pana Edwarda, które w tej opowieści wybrzmią nie raz. Można powiedzieć, że jeden człowiek poznał ten sam proces od dwóch stron. Najpierw z perspektywy terapeuty, rodziny chcącej pomóc i wykonującej instrukcje logopedów, psychologów. Później zaś sam doświadczył, jak to jest i dziś opowiada, w jaki sposób można działać, czego należy unikać. Oczywiście każdy jest inny, ale wskazówki, które padają w tej opowieści są bardzo uniwersalne.

Grupowo – fajnie, ale musi być równy poziom

Pan Edward po udarze miał 2,5 miesiąca rehabilitacji. Były zajęcia indywidualne, ale i grupowe. Jak sam podkreśla, na początku, kiedy dopiero uczył się, w jaki sposób ma mówić, uczestniczenie w zajęciach w grupie, w której jako jedyny miał afazję było dużym wyzwaniem. W zasadzie za dużym, było to dla niego zbyt trudne. Tym bardziej, że brakowało na to dobrej przestrzeni i wiedzy współrozmówców. Można tu wymienić kilka wskazówek:

  1. Gdy masz afazję, hałas przeszkadza.
  2. Gdy osoba z afazją się denerwuje, uciekają jej słowa.
  3. Dla osoby z afazją rozmowa w dużym gronie to wyzwanie.
  4. W afazji trzeba się skupić i mówić powoli.
  5. W afazji musi być czas, aby zrozumieć i dobrze usłyszeć, co ktoś powiedział.

Razem raźniej

„My teraz to jesteśmy z Patrykiem bardziej razem” – wspomina Pan Edward. Zwraca uwagę, że rozumieją swoje potrzeby, każdy mówi powoli, jest czas na to, by zrozumieć to, co mówi rozmówca. Nie brakuje wyrozumiałości i cierpliwości dla drugiej osoby. Wartym podkreślenia jest tu na pewno to, na co zwraca uwagę mój rozmówca – że tak naprawdę nawet członkowie rodziny, którzy przecież już od 6 lat wiedzą czym jest afazja, czasami zapominają o zasadach i popełniają błędy. Często tymi błędami są sprawy prozaiczne, o których osoba zdrowa nie myśli. Są one oczywiste tylko dla kogoś z afazją. Do tych kwestii na pewno należy zbyt szybkie mówienie. Mówić wolniej, dla osób zdrowych, nie jest taką prostą sprawą. Pomimo szczerych chęci i starań, zawsze w końcu rozpędzą się za bardzo.

Refleksja

Podczas rozmów z Panem Edwardem wiele razy zastanawiałam się nad tym, co opowiadał. Myślę, że warto po przeczytaniu tego artykułu wziąć kartkę, długopis i w ciszy zastanowić się, jakie jeszcze można popełniać błędy. Każdy je popełnia. Nie jesteśmy maszynami, a emocjonalna chęć pomocy często generuje pośpiech, który jest tak bardzo niewskazany.

Magdalena Kokot
Neurologopeda, psycholog, tyflopedagog, absolwentka Logopedii ze specjalnością neurologopedia na Uniwersytecie Gdańskim, psychologię ukończyła na Uniwersytecie SWPS. Od 2012 roku neurologopeda w Szpitalu św. Wincentego a Paulo części Szpitali Pomorskich w Gdyni.