/

Korekcyjna dla terapeutów, czyli po drugiej stronie afazji – Część 2.

Błędy na początku – Pan Edward zauważa, że na początku, zaraz po zachorowaniu Patryka, pokazywali mu zdjęcia, robili podpisy, a on w ogóle tego nie chciał.

Koniecznie przeczytaj też: Korekcyjna dla terapeutów, czyli po drugiej stronie afazji – Część 1.

Jak sam twierdzi – „ja też nie chciałem, bo nie wiedziałem, o co chodzi”. Opowiada mi przy tym, że nawet przeczytanie jednej litery, czy sklejenie jej z innymi, to było coś niemożliwego. Nic nie umiał, nic nie mógł zrobić. A układać litery pojedynczo, to dopiero było wyzwanie, także pisanie było niemożliwe. Mój rozmówca zauważa, że potrzebny jest czas, by mózg na nowo się poukładał. Tydzień, może dwa pierwsze tygodnie, to jest coś nie do opisania. „Nic nie wiesz, nie rozumiesz, a każdy wciska zdjęcia, telefon, komputer, gazetę, a Ty odsuwasz, nie chcesz. Potrzebujesz czasu.” Dopiero gdy sam tego doznasz, zrozumiesz – wspomina – że to coś, czego nie da się opisać.

Warto zauważyć, że w tym właśnie leży wartość tej opowieści – w byciu po obu stronach: tej, która chce pomóc, ćwiczyć z chorym oraz tej, w której samemu jest się chorym. Dopiero ta podwójna perspektywa pozwala zrozumieć głębię trudności oraz ogrom nieporozumień.

Z górki

Można się zastanawiać, jak długo należy faktycznie czekać z terapią po udarze. Powszechnie uważa się, że im szybciej, tym lepiej. Na pewno ważne jest indywidualne podejście. Trzeba też pamiętać, że mózg zwyczajnie lubi się uczyć, a zatem, jeśli już jego funkcjonowanie się nieco ustabilizuje, samoistnie zapragnie wiedzieć więcej, rehabilitować się. „A gdy wyjdzie jedna rzecz, to już idzie, więcej i więcej…”.

Teoretycznie ład, praktycznie bałagan

„Teoretycznie w głowie wszystko jest” – mówi Pan Edward. Trudność polega na tym, że nie wiesz po co sięgać, bo panuje w niej chaos. Dodatkowo z przekazanej mi relacji wynika, iż początkowo ten właśnie Pan miał wielką trudność z produkowaniem, mówieniem, ale nie dlatego, że brakowało mu słów. Wręcz przeciwnie – wiedział, co chce powiedzieć, mówił dużo, szybko, ale nikt nie mógł z tego nic zrozumieć. Wyrazy w myślach nie pokrywały się zupełnie z tym, jak powinny brzmieć, były w oderwaniu od tzw. dźwiękowego obrazu słowa. Ponadto problem leżał także w tym, iż mój rozmówca, jak sam wspomina, nie wiedział, że mówi źle. Nie słyszał popełnianych błędów. Jeszcze innym kłopotem było też to, że im szybciej Pan Edward mówił, tym mniej właściwej treści zawierały jego wypowiedzi. Pojawiało się zbyt wiele przysłówków, przyimków, zaimków, z których trudno cokolwiek zrozumieć. Powstaje wówczas „pusta mowa” – wypowiedź bez treści. Dopiero powoli, z czasem, podczas terapii logopedycznej, Pan Edward nauczył się mówić znacznie wolniej, co pozwoliło mu na wypowiadanie się w zrozumiały sposób.

Jaka z tego płynie nauka?

  1. Osoba z afazją musi nauczyć się mówić wolniej.
  2. Zamazana, bełkotliwa mowa nie oznacza, że osoba nie wie, co chce powiedzieć.
  3. Osoba z afazją mówi wolniej, do niej także trzeba mówić wolniej.
  4. W afazji chory też ma prawo decydować, jakie treści czy zadania są dla niego interesujące.
  5. Potrzeba nieco czasu, aby w ostrej fazie po uszkodzeniu mózg zaczął na nowo działać.
  6. Jeśli osoba z afazją nie chce ćwiczyć, to coś za tym stoi, nie tylko sama niechęć.

 

Magdalena Kokot
Neurologopeda, psycholog, tyflopedagog, absolwentka Logopedii ze specjalnością neurologopedia na Uniwersytecie Gdańskim, psychologię ukończyła na Uniwersytecie SWPS. Od 2012 roku neurologopeda w Szpitalu św. Wincentego a Paulo części Szpitali Pomorskich w Gdyni.